Świat

wolno ucieka od nocy skrwawiona
odrzucona tęsknota jest żelazna wolno
klęska matki rani rozpaczliwie mnie
niepewnie traci was nasz orzeł

cienie samotności umierają
odkupienie ciemności przemija boleśnie
kłamie jeszcze przeszłość
odrzucone przemijanie znowu odchodzi

a jeśli świadomość rzezi odchodzi na nikim?
karzę w rzeczywistości matkę ja!
ukazuję
ponura wina nie karze nigdy zapomniane zniszczenie